finture_blog_cover

Syndrom Siłacza/Siłaczki w pracy: Jak nie wziąć na siebie zbyt dużo?

Każdy z nas prawdopodobnie spotkał taką osobę w pracy. Robi wszystko sama. Nie prosi o pomoc. Nie deleguje zadań. Twierdzi, że wszystko jest w porządku. Zostaje po godzinach, by zdążyć ze wszystkim na czas. Czasem można odnieść wrażenie, że dla niej poproszenie o pomoc byłoby porażką. Co ciekawe – nie uważa tego samego, gdy inni proszą o wsparcie. Często to podejście wiąże się z poczuciem misji. Takie osoby poświęcają się „dla sprawy”. Dla dobra projektu, zespołu, klientów czy misji firmy. W takich sytuacjach mówi się o tzw. syndromie Siłaczki – nazwanym na cześć bohaterki noweli Żeromskiego.

Syndrom Siłaczki to popularny termin, którym określamy osoby (nie tylko kobiety!). Chodzi o osoby, które nadmiernie próbują udowodnić sobie i innym, że ze wszystkim poradzą sobie same. Często robią to nieświadomie. Nie lubią przyznawać się do słabości ani do własnych ograniczeń.

Czasem jest to przejaw tak zwanego „syndromu Superwoman”. Termin ten początkowo odnosił się do kobiet. Chodziło o te, które nakładają na siebie wewnętrzną presję. Chcą być perfekcyjnymi matkami, córkami, gospodyniami domowymi i jednocześnie spełnionymi zawodowo businesswomen. Jednak zjawisko to dotyczy także mężczyzn i wywiera na nich podobny wpływ.

Innym razem może to być „syndrom Atlasa”. Występuje on u osób, które od dzieciństwa musiały przyjmować dorosłe role i zachowania. Czasem przyczyną jest też inny splot indywidualnych czynników.

Konsekwencje

Niezależnie od przyczyn, syndrom Siłaczki może mieć poważne konsekwencje. Dotyczy to zarówno osoby „dotkniętej” tym syndromem, jak i jej współpracowników oraz całego zespołu. Choć na początku może się wydawać, że taka osoba jest wyjątkowo wydajna i niezawodna. W dłuższej perspektywie taki sposób działania prowadzi jednak do trudności. Dzieje się tak, ponieważ osoby z tym syndromem często eksploatują siebie. Stale dążą do uznania, ponieważ cała ich samoocena opiera się na spełnianiu oczekiwań innych ludzi.

Brak umiejętności dzielenia się obowiązkami może prowadzić do poczucia osamotnienia i izolacji („nikt mi nigdy nie pomaga, wszystko muszę robić sam”).

Jak to wpływa na życie codzienne?

Zachowanie, które określamy jako syndrom siłaczki lub siłacza, może mieć bardzo negatywne skutki w codziennym życiu. Zazwyczaj zaczyna się od drobnych trudności w wykonywaniu codziennych obowiązków. Na przykład może to być próba ogarnięcia wszystkich zadań w pracy i w domu. Często także odpowiedzialności za wychowywanie dzieci. Taka osoba może również przejmować cały ciężar pracy emocjonalnej w relacjach.

Z tego powodu taka osoba stopniowo zaczyna czuć się przytłoczona ilością „rzeczy do zrobienia”. Co więcej prowadzi to do przewlekłego zmęczenia i narastającego stresu. Dodatkowo brak umiejętności dzielenia się obowiązkami może z czasem skutkować poczuciem osamotnienia i izolacji.

Często pojawia się wtedy myśl: „nikt mi nigdy nie pomaga, wszystko muszę robić sam”. Nierzadko towarzyszy jej przekonanie: „jeśli ja tego nie zrobię, nikt nie zrobi tego dobrze” lub „nie chcę być dla nikogo ciężarem”.

W efekcie w dłuższej perspektywie taki sposób funkcjonowania może prowadzić do problemów zdrowotnych. Przykładowo: zaburzeń snu, nadciśnienia, depresji czy wypalenia zawodowego.

W codziennym życiu osoba z syndromem siłaczki często unika proszenia o pomoc. Nie zwraca się ani do współpracowników, ani do rodziny czy przyjaciół, nawet jeśli sytuacja tego wymaga. Pomoc innych postrzega jako oznakę słabości.

Rezygnuje z odpoczynku, by nie pokazać, że „nie daje rady”. Rzecz jasna, z czasem odpoczynek schodzi na dalszy plan, a każdą wolną chwilę poświęca na nadrabianie obowiązków. Taka osoba chce udowodnić, że poradzi sobie ze wszystkim sama.

Często nie potrafi przyznać się do błędu. Bo obawia się utraty kontroli lub zburzenia wizerunku osoby niezawodnej. W istocie, pod powierzchnią takiego zachowania kryje się perfekcjonizm.

To nie tylko ambicja czy wysokie standardy. To wewnętrzna potrzeba bycia idealnym lub bycia postrzeganym jako osoba idealna. Tym samym jest to ktoś, kto przewidzi każdy problem i zawsze „dowiezie” rezultat. Te mechanizmy mają najczęściej głębokie korzenie.

Dlaczego tak się dzieje?

Zachowania i przekonania, które określamy szerokim terminem „syndromu Siłaczki”, mogą mieć różne źródła. Jak już wspomniano, może to być rezultat wychowania, w którym od wczesnych lat kładziono duży nacisk na samodzielność i niezależność. W takim środowisku proszenie o wsparcie wiązało się z negatywnymi konsekwencjami – choćby emocjonalnymi. Przykładem mogą być rodzice, którzy w widoczny sposób sygnalizowali rozczarowanie, gdy dziecko prosiło o pomoc, zamiast poradzić sobie samo.

W efekcie, pomoc ze strony innych może być postrzegana jako coś niepożądanego. Ten wzorzec często utrwala się w dorosłym życiu. Taka osoba wymaga od siebie nieustannej gotowości do działania. Czuje też potrzebę sprostania wszystkim wyzwaniom bez okazywania słabości.

Społeczne oczekiwania również mają znaczenie. Presja bycia „perfekcyjnym” i dążenie do sukcesu za wszelką cenę – a przede wszystkim własnymi siłami („jesteś kowalem własnego losu”) – mogą dodatkowo utrwalać takie przekonania. Do tego dochodzi internalizacja wysokich standardów, która prowadzi do nadmiernej samokrytyki i potrzeby osiągnięcia nieosiągalnej perfekcji.

Osoba z syndromem siłacza/siłaczki wymaga od siebie bycia zawsze gotową do działania i sprostania wszystkim wyzwaniom bez okazywania słabości.

Różnice na poziomie płci

Wnioski wynikające z badania pt. „Perfectionism In Adults: Associations With Gender And Socioeconomic Status”są zbieżne z powyższym stwierdzeniem, że zjawisko perfekcjonizmu wynika właśnie z presji społecznych i dotyka obu płci. Kobiety jednak, wykazywały wyższy poziom tzw. samokrytycznego perfekcjonizmu niż mężczyźni. Kobiety częściej internalizują wysokie standardy, co może zwiększać poziom stresu i negatywnie wpływać na ich zdrowie psychiczne. Łatwiej również poddają się zewnętrznej presji, nakierowanej na wygląd, sukces i samoocenę, prowadząc do większej surowości kobiet wobec siebie. Wydaje się, że takie postawy mogą wynikać ze społecznych oczekiwań wobec kobiet.

U mężczyzn ta surowość wobec siebie była mniej widoczna. Może to wynikać z oczekiwań społecznych, które pozwalają im podchodzić bardziej elastycznie do własnych standardów. Jednak pewien poziom tej cechy wciąż występował. To sugeruje, że mimo mniejszej presji na samokrytykę, mężczyźni nadal dążą do spełniania określonych norm.

Warto pamiętać, że badanie przeprowadzono na niewielkiej próbie osób. Wiemy również, że wszystkie badane osoby posługiwały się płynnie językiem angielskim. Brakuje wciąż szerokich badań, uwzględniających różnorodność kulturową osób badanych.

Konsekwencje syndromu siłacza/siłaczki w środowisku pracy

1. Wypalenie zawodowe

Pracownik, który nie potrafi delegować zadań, nie przyznaje się do swoich ograniczeń i nie szuka wsparcia, jest narażony na wypalenie zawodowe. W efekcie nadmierne obciążenie obowiązkami, ciągły stres i brak odpoczynku prowadzą do wypalenia. Może ono objawiać się utratą motywacji, spadkiem efektywności, a nawet depresją. Takie osoby zaczynają często zaniedbywać swoje zadania. Mogą mieć też trudności z koncentracją i podejmowaniem decyzji.

W połączeniu z brakiem nawyku proszenia o pomoc może to prowadzić do „spirali zmęczenia”. Osoba nadrabia zaległości kosztem odpoczynku. To pogłębia zmęczenie, a w efekcie prowadzi do jeszcze większych zaległości.

2. Spadek jakości pracy

Choć osoba z syndromem siłaczki lub siłacza może początkowo radzić sobie ze wszystkim, nie jest w stanie długo utrzymać takiego tempa. Z czasem nie da się jednocześnie pracować na najwyższych obrotach i dbać o jakość wykonywanych zadań. Skupianie się na zbyt wielu obowiązkach naraz prowadzi do spadku efektywności. W dodatku brak delegowania zadań i zaniedbywanie własnego rozwoju mogą obniżyć jakość pracy. Pracownicy, którzy nie przyznają się do błędów, często unikają ich naprawy. W efekcie te same pomyłki zaczynają się powtarzać.

3. Brak współpracy w zespole

Osoba z syndromem siłaczki/siłacza może unikać współpracy z innymi członkami zespołu, obawiając się, że przyjęcie pomocy zostanie zinterpretowane na jej niekorzyść – że nie jest w stanie poradzić sobie sama. Jednocześnie może obawiać się również, że ściślejsza współpraca „odkryje” przed innymi jej braki i sfery, w których nie radzi sobie tak dobrze, jak chciałaby być postrzegana. Taka postawa może prowadzić do izolacji w zespole i osłabienia relacji międzyludzkich. Koledzy i koleżanki z pracy mogą poczuć się niedoceniani lub zignorowani, ponieważ siłaczka/siłacz nie daje im przestrzeni do działania, co wpływa na atmosferę w zespole.

4. Zwiększone napięcie i frustracja w zespole

Jeśli jeden członek zespołu nie deleguje zadań, ale oczekuje, że reszta będzie pomagać, może dojść do napięć. Pracownicy mogą zacząć czuć się sfrustrowani, widząc, że część obowiązków spada na nich, a osoba z syndromem siłaczki/siłacza nie okazuje chęci współpracy. Tego rodzaju sytuacje mogą prowadzić do konfliktów wewnątrz zespołu.

5. Problemy z rozwojem kariery

Osoba z syndromem siłaczki lub siłacza może nie otrzymywać szans na awans czy rozwój zawodowy. W związku z tym, jej nadmierna samodzielność i niechęć do proszenia o pomoc bywają postrzegane jako brak umiejętności pracy zespołowej. Ponadto ciągłe przeciążenie obowiązkami utrudnia rozwijanie nowych kompetencji. Co więcej brak delegowania zadań sprawia, że nie ma przestrzeni na naukę i podnoszenie kwalifikacji. To wszystko może negatywnie wpływać na dalszy rozwój kariery. Często taka postawa wiąże się z przekonaniem, że to pracodawca powinien zauważyć starania i zaproponować awans. Brak tej inicjatywy z jego strony prowadzi do narastającej frustracji i zawiedzionych oczekiwań.

6. Niezadowolenie z pracy i rotacja pracowników

Jeśli osoba z syndromem siłaczki lub siłacza obejmuje rolę lidera, jej postawa może wpływać na całą organizację. Taki lider często oczekuje, że zespół będzie pracował w podobny sposób – bez proszenia o pomoc, z pełnym zaangażowaniem i bez konsultacji z innymi. Może to prowadzić do przeciążenia, nadmiernego stresu i spadku zadowolenia z pracy. W skrajnych przypadkach taka atmosfera może powodować wysoką rotację pracowników. Zespół nie chce pracować w warunkach, gdzie brak jest wsparcia i otwartości na współpracę. Zdarza się też odwrotna sytuacja – siłaczka jako lider może przejawiać nadmierną opiekuńczość wobec zespołu. Przejmuje wtedy obowiązki pracowników, by odciążyć ich kosztem własnego zdrowia i efektywności. W takiej sytuacji trudno ocenić rzeczywiste obciążenie zespołu. Utrudnia to podjęcie decyzji o wzmocnieniu zespołu, np. przez dodatkową rekrutację.

Jak sobie z tym radzić?

  1. Uznaj swoje ograniczenia: Pierwszym krokiem do przezwyciężenia syndromu siłaczki/siłacza jest uświadomienie sobie, że nie trzeba być perfekcyjnym we wszystkim i że każdemu czasami potrzebna jest pomoc. Ważne jest, aby uznać, że błędy i porażki są częścią procesu uczenia się i rozwoju.

  2. Rozmowa z bliskimi: Należy nauczyć się rozmawiać z bliskimi o swoich obawach i potrzebach. Ważne jest, aby nie bać się poprosić o pomoc, nawet jeśli wydaje się to trudne. Zrozumienie, że inni ludzie chcą ci pomóc, może zmniejszyć uczucie osamotnienia i przytłoczenia.

  3. Nauka delegowania: Delegowanie zadań   i odpowiedzialności to kluczowy element w radzeniu sobie z syndromem siłaczki/siłacza. Więc warto ćwiczyć zaufanie do innych osób i zaakceptować, że nie ma nic złego w tym, by polegać na współpracownikach, przyjaciołach czy rodzinie.

  4. Zadbaj o siebie: Odpoczynek, czas dla siebie, rozwijanie pasji czy po prostu odpoczynek od obowiązków to ważne elementy zdrowego życia. W związku z tym warto nauczyć się stawiać granice i dbać o swój stan emocjonalny i fizyczny, zamiast bezustannie dążyć do perfekcji.

  5. Profesjonalne wsparcie: Jeśli syndrom siłaczki/siłacza prowadzi do poważnych problemów zdrowotnych lub emocjonalnych, warto skorzystać z pomocy psychoterapeuty. Terapia może pomóc zrozumieć przyczyny tego zachowania i znaleźć skuteczne metody radzenia sobie z presją.

Podsumowanie

Podsumowując syndrom siłaczki, choć może wynikać z chęci kontroli i dążenia do doskonałości, często prowadzi do negatywnych konsekwencji zdrowotnych i zawodowych. Kluczowe jest rozpoznanie tego wzorca zachowań. Następnie warto podjąć kroki w kierunku bardziej zrównoważonego podejścia do życia, pracy i relacji z innymi. Akceptacja własnych ograniczeń to pierwszy krok. Kolejnym jest nauka delegowania zadań i dbania o własne potrzeby. Dzięki temu można nie tylko poprawić jakość życia, ale także zwiększyć efektywność w pracy. Poprawiają się też relacje międzyludzkie i satysfakcja z codziennego funkcjonowania.
Bibliografia

Ciekawe? Podziel się!